Potrylion raz, jednak pierwszy raz z przyjacielem oglądałem Leona Zawodowca. Wciąż jaram się nastoletnią Natalie Portman, z której prócz papierosowego dymu, emanuje również nieco seksapilu. Mimo mniejszych od "klaudynowych" piersi.
Czytam wiele dzieł tego geja, Białoszewskiego, a także samobójcy - Andrzeja Babińskiego. Wniosek - schizofrenia paranoidalna i zaburzenia afektywne dwubiegunowe są mi coraz bliższe.
Grałem na jammie w zero, nieco podpity co prawda, lecz starałem się. Najważniejszym jednak był minimalizm tej gry. Stopa, hajhet, werbel i bas, robiący hałas.
Ponadto, wciąż na śniadanie jem płatki z mlekiem. Choć dziś brakło.
czwartek, 29 grudnia 2011
wtorek, 20 grudnia 2011
Bez tytułu, zatytułuj
Nigdy nie zamierzałem pisać w tym miejscu, jak bardzo mnie boli czy też ile zjadłem dziś na śniadanie. Nie oznacza to jednak, że nie napiszę. Pewien mądry człowiek, choć o mądrości bledszej niż moja, zwykł mawiać "Oto Twoja chwila prawdy". Bledszej, gdyż później reklamował niewydajne środki piorące. Dlatego chciałbym podzielić się z Wami, dwoma wszak ważnymi segmentami wegetacji a moi.
Bynajmniej nic mnie nie boli, a śniadań zwykle nie jadam.
Bynajmniej nic mnie nie boli, a śniadań zwykle nie jadam.
wtorek, 6 grudnia 2011
Name-day
Sam się dziwię, że tak jest, ale od niedawna jestem jeszcze bardziej klawym gościem. Szerzej myślę, sporo nonsensownych mądrości potrafię wygłaszać, dużo czytam. Notabene od czasu do czasu całkiem nieźle przyprawię mięso lub przeprowadzę miłą, lecz krótką rozmowę z ludźmi, z którymi moje wcześniejsze relacje bywały tak napięte, jak plandeka od żuka. Moje umiejętności gry w tenisa stołowego pozostają jednak niezmienne. Starając się zabić smutek związany z kiepskim poziomem odbijania forehandem, co dzień o świcie, bezpośrednio po zbudzeniu, biję rekordy w ilości podbić piłeczki ping-pongowej. Odbijanie to zdecydowanie nie moja broszka, jednak w podbijaniu..mury doświadczeń za mną. Chińskie i te bardziej niemieckie. Pierwszy raz podbite oko miałem w wieku lat 4. Zemściłem się deblem.
Samych dobroci dla Morzysław, Heliodorów oraz Abrahamów.
(ps. nie róbcie tego swoim dzieciom, nadajcie im klasyczne imiona)
i piosenka. Każdy super świetny wpis na blogu musi być zakończony songiem.
Samych dobroci dla Morzysław, Heliodorów oraz Abrahamów.
(ps. nie róbcie tego swoim dzieciom, nadajcie im klasyczne imiona)
i piosenka. Każdy super świetny wpis na blogu musi być zakończony songiem.
niedziela, 27 listopada 2011
Dajcie tlenu
- Witam pana sąsiada. Trochę czasu minę..
- No cześć, Włodek.
- Yyyyy...Wszystko gra?
- Tak, tak. Ciężko jednak oddychać tym miałkim, wkurwionym i rozgoryczonym powietrzem.
Kategorycznie bezkonkurencyjny wiersz ostatnich trzech, nawet pięciu dni. Jan Pieczonka pierze gacie po tacie, stringi po babci oraz pampersy po dziadku. Schyla się także dotykając kostek, mimo bólu lędźwiowego i obciętych dłoni.
Najwyraźniej obcięto mi dłonie
Piszę
Patyczkiem przywiązanym do prawego kikuta
Maczam ów patyczek w brunatnym atramencie
Jestem także bez głowy
Znamion mojej płci
Nóżki ktoś subtelny umył i schował
Tak jestem
W wannie się wyleguję
W ciepłej krwi moich zwierząt
Rafał Wojaczek, Pewna sytuacja 1965
Klimat gotowy, minimalizm treściowy
- No cześć, Włodek.
- Yyyyy...Wszystko gra?
- Tak, tak. Ciężko jednak oddychać tym miałkim, wkurwionym i rozgoryczonym powietrzem.
Kategorycznie bezkonkurencyjny wiersz ostatnich trzech, nawet pięciu dni. Jan Pieczonka pierze gacie po tacie, stringi po babci oraz pampersy po dziadku. Schyla się także dotykając kostek, mimo bólu lędźwiowego i obciętych dłoni.
Najwyraźniej obcięto mi dłonie
Piszę
Patyczkiem przywiązanym do prawego kikuta
Maczam ów patyczek w brunatnym atramencie
Jestem także bez głowy
Znamion mojej płci
Nóżki ktoś subtelny umył i schował
Tak jestem
W wannie się wyleguję
W ciepłej krwi moich zwierząt
Rafał Wojaczek, Pewna sytuacja 1965
Klimat gotowy, minimalizm treściowy
środa, 23 listopada 2011
Ciocia Nora
Zwidy naturalne
Wszelki znak złudny, nawet nozdrze rozwarte
Nic a nic nie wchłaniam przecież
Pył z dykty zaledwie, śniegu nieco
Pani Śnieżynka
Z angielskiego Lady Snow zwana, twarda sztuka
Skwar, zimę, podobnie znosi paniusia
Dla jednych perłą jest, dla mnie białym eldorado
Kryzysu wewnętrznego nie zaczyna bynajmniej moment, w którym zaczyna brakować pieniędzy na tytoń czy trunek. Prawdziwym problemem jest chwila, gdy człowiek dochodzi do wniosku, że narkotyki nie są tak smaczne jak były jeszcze wczoraj.
Jarek Leczo, Pożegnanie za friko
sobota, 19 listopada 2011
Obgryzanie braku paznokci
"M: Siedzę na łóżku i obgryzam paznokcie.
P: Chyba brak paznokci."
Braku paznokci, gdyż tych tak naprawdę już nie mam. Czynność tę, nadgryzanie, uskuteczniam od zawsze. Zawsze definiuję jako koniec okresu, w którym rodzice zaprzestali doglądania palców mych dłoni. Piszę o tym,bo to że obgryzam paznokcie jest pewnie ciekawe, bo zastanawiałem się nad ów nałogiem kilka razy, a solucji wciąż brakowało. Dopiero dzisiaj z odpowiedzią przyszedł sam Zygmunt Freud. Przeczytałem w pewnym z mądrych periodyków, że coś, co w sajkoanalizie nazywane jest fazą oralną, odpowiadającą rozwojowo etapowi niemowlęcemu (piona dla mnie), nie tylko stanowi asumpt moich działań w kwestii paznokciowej, lecz tłumaczy także motyw znacznie trudniejszego, choć nieco krótszego uzależnienia - papierosowego. Zigi twierdzi bowiem, że działania takie jak obgryzanie pazurów czy palenie tytoniu, są nieświadomym, mimowolnym przeżywaniem ochoty ssania matczynej piersi. Ma rację. Nie bądźmy jednak tak bardzo prorodzinni. Bynajmniej nie rozchodzi się tutaj o pierś matki. Wiadomo już, czemu twórca psychoanalizy nie dostał cenionej wówczas nagrody knobla. Inne kobiety "niematki", zapewne poczuły się odrzucone.
P: Chyba brak paznokci."
Braku paznokci, gdyż tych tak naprawdę już nie mam. Czynność tę, nadgryzanie, uskuteczniam od zawsze. Zawsze definiuję jako koniec okresu, w którym rodzice zaprzestali doglądania palców mych dłoni. Piszę o tym,
sobota, 12 listopada 2011
Wyglądasz jak śmierć
Powieki wiotkie, jarzma trefne, słabe
Lica pobladłe, krew rzadka, ślepia blade
Kości złamane, krzewu liche gałęzie
Ręcę wątłe, łodygi bezsilne, nie ręce
Tymczasem
Ciało wręcz nietknięte, zdrowe, nader całe
Wszak wnętrze rozdarte, na wskroś i dalej
lullaby..
Lica pobladłe, krew rzadka, ślepia blade
Kości złamane, krzewu liche gałęzie
Ręcę wątłe, łodygi bezsilne, nie ręce
Tymczasem
Ciało wręcz nietknięte, zdrowe, nader całe
Wszak wnętrze rozdarte, na wskroś i dalej
lullaby..
Subskrybuj:
Posty (Atom)