środa, 8 lutego 2012

Śmieszne

Krytyczne uwagi anturażu  ponownie utwierdziły Mietka w przekonaniu, iż jego dowcipy nie są bynajmniej tak śmieszne, jak myślał jeszcze do niedawna.  Ekstremum poziomu humoru młodego adepta dziennikarstwa wyznaczony został przez jałową, lecz atrakcyjną zarazem czterdziesto, może czterdziestosiedmioletnią kobietę, która z bezpardonową gracją oraz życzliwą krytyką recenzowała satyry na łamach repatrianckiego czasopisma "Ziemia niczyja, bo nasza". Mimo negatywnego odbioru mieszkańców Iławy, Mieczysław postanowił po raz kolejny udowodnić swoją ekstraordynaryjną polskość, publikując tym samym figiel w formie sloganu, który znalazł się później na plakatach poprzyklejanych do wszystkich, drewnianych drzwi w mieście - "SZWABY MAZURY WYPIERDALAĆ NA ZACHÓD".

niedziela, 8 stycznia 2012

Intrata pejoratywna

Widocznie twarz zatraciłem w ufności
Dusza w ufności zatracona umarła
Strata twarzy, ufnej widoczności

Z mej ufności duszę wydarła

let's make a rubajat
Le Rubai AbAb

czwartek, 29 grudnia 2011

Wygląda to tak

Potrylion raz, jednak pierwszy raz z przyjacielem oglądałem Leona Zawodowca. Wciąż jaram się nastoletnią Natalie Portman, z której prócz papierosowego dymu, emanuje również nieco seksapilu. Mimo mniejszych od "klaudynowych" piersi.
Czytam wiele dzieł tego geja, Białoszewskiego, a także samobójcy - Andrzeja Babińskiego. Wniosek - schizofrenia paranoidalna i zaburzenia afektywne dwubiegunowe są mi coraz bliższe.
Grałem na jammie w zero, nieco podpity co prawda, lecz starałem się. Najważniejszym jednak był minimalizm tej gry. Stopa, hajhet, werbel i bas, robiący hałas.
Ponadto, wciąż na śniadanie jem płatki z mlekiem. Choć dziś brakło.

wtorek, 20 grudnia 2011

Bez tytułu, zatytułuj

Nigdy nie zamierzałem pisać w tym miejscu, jak bardzo mnie boli czy też ile zjadłem dziś na śniadanie. Nie oznacza to jednak, że nie napiszę. Pewien mądry człowiek, choć o mądrości bledszej niż moja, zwykł mawiać "Oto Twoja chwila prawdy". Bledszej, gdyż później reklamował niewydajne środki piorące. Dlatego chciałbym podzielić się z Wami, dwoma wszak ważnymi segmentami wegetacji a moi.

Bynajmniej nic mnie nie boli, a śniadań zwykle nie jadam.

wtorek, 6 grudnia 2011

Name-day

Sam się dziwię, że tak jest, ale od niedawna jestem jeszcze bardziej klawym gościem. Szerzej myślę, sporo nonsensownych mądrości potrafię wygłaszać, dużo czytam. Notabene od czasu do czasu całkiem nieźle przyprawię mięso lub przeprowadzę miłą, lecz krótką rozmowę z ludźmi, z którymi moje wcześniejsze relacje bywały tak napięte, jak plandeka od żuka. Moje umiejętności gry w tenisa stołowego pozostają jednak niezmienne. Starając się zabić smutek związany z kiepskim poziomem odbijania forehandem, co dzień o świcie, bezpośrednio po zbudzeniu, biję rekordy w ilości podbić piłeczki ping-pongowej. Odbijanie to zdecydowanie nie moja broszka, jednak w podbijaniu..mury doświadczeń za mną. Chińskie i te bardziej niemieckie. Pierwszy raz podbite oko miałem w wieku lat 4. Zemściłem się deblem.

Samych dobroci dla Morzysław, Heliodorów oraz Abrahamów.
(ps. nie róbcie tego swoim dzieciom, nadajcie im klasyczne imiona)
i piosenka. Każdy super świetny wpis na blogu musi być zakończony songiem.

niedziela, 27 listopada 2011

Dajcie tlenu

- Witam pana sąsiada. Trochę czasu minę..
- No cześć, Włodek.
- Yyyyy...Wszystko gra?
- Tak, tak. Ciężko  jednak oddychać tym miałkim, wkurwionym i rozgoryczonym powietrzem.

Kategorycznie bezkonkurencyjny wiersz ostatnich trzech, nawet pięciu dni. Jan Pieczonka pierze gacie po tacie, stringi po babci oraz pampersy po dziadku. Schyla się także dotykając kostek, mimo bólu lędźwiowego i obciętych dłoni.

Najwyraźniej obcięto mi dłonie
Piszę
Patyczkiem przywiązanym do prawego kikuta
Maczam ów patyczek w brunatnym atramencie
Jestem także bez głowy
Znamion mojej płci
Nóżki ktoś subtelny umył i schował
Tak jestem
W wannie się wyleguję
W ciepłej krwi moich zwierząt


Rafał Wojaczek, Pewna sytuacja 1965

Klimat gotowy, minimalizm treściowy

środa, 23 listopada 2011

Ciocia Nora


Zwidy naturalne
Wszelki znak złudny, nawet nozdrze rozwarte
Nic a nic nie wchłaniam przecież
Pył z dykty zaledwie, śniegu nieco

Pani Śnieżynka
Z angielskiego Lady Snow zwana, twarda sztuka
Skwar, zimę, podobnie znosi paniusia
Dla jednych perłą jest, dla mnie białym eldorado


Kryzysu wewnętrznego nie zaczyna bynajmniej moment, w którym zaczyna brakować pieniędzy na tytoń czy trunek. Prawdziwym problemem jest chwila, gdy człowiek dochodzi do wniosku, że narkotyki nie są tak smaczne jak były jeszcze wczoraj.

Jarek Leczo, Pożegnanie za friko